Przejdź do treści
13°CPowietrze: bardzo dobre Bałtyk: 543 cm bez zmian wtorek, 13 października 2026 · imieniny: Edwarda, Teofila wschód 07:08 · zachód 17:53
reklama
Sprawy w Sejmie

Wystąpienie: Krzysztof Szymański

Konf. 06.10.2026, godz. 15:15, 66. posiedzenie Sejmu, Poseł

Punkt porządku dziennego: Sprawozdanie Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o rybołówstwie morskim oraz ustawy o organizacji rynku rybnego (druki nr 2999 i 3115).

Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Faktem jest, że Bałtyk trawią problemy z zasobami. Dorsz praktycznie zniknął z połowów, a polskich rybaków jest coraz mniej. Jaka jest na to odpowiedź Unii Europejskiej? Unia mówi, że trzeba jeszcze dokładniej kontrolować rybaka, trzeba wiedzieć, gdzie płynie, trzeba śledzić jego łódź, trzeba kontrolować moc silnika, trzeba elektronicznie raportować połowy, trzeba kontrolować wyładunek, ważenie, sprzedaż, na części jednostek trzeba instalować kamery, a do tego oczywiście cały system inspekcji i kar. I właśnie temu służy w dużej mierze ustawa, którą rząd przedstawił. Tylko zatrzymajmy się na chwilę i zadajmy jedno proste pytanie: Czy naprawdę problemem Bałtyku jest to, że za słabo kontrolujemy rybaków? Od wielu lat wspólna polityka rybołówstwa ogranicza działalność połowową. Były coraz niższe limity. Były okresy zamknięte. Redukowano flotę. Płacono za złomowanie jednostek, później płacono rybakom rekompensaty za to, że nie mogą łowić. I po tych wszystkich latach miejmy odwagę zapytać, jaki jest tego efekt. Nie wolno prowadzić ukierunkowanych połowów dorsza wschodniego. Nie wolno prowadzić ukierunkowanych połowów dorsza zachodniego. A problemy dotyczą kolejnych stad. Więc co Unia proponuje nam teraz? Jeszcze więcej tego samego. Jeszcze więcej regulacji, jeszcze więcej raportowania, jeszcze więcej kontroli.

Bałtyk, dorsz, śledź, szprot, zooplankton, eutrofizacja, brak tlenu, temperatura, zasolenie, warunki rozrodu - to wszystko tworzy jeden skomplikowany ekosystem. Dlatego zamiast zakładać kolejną kamerę rybakowi, może warto wreszcie spojrzeć na całe morze. Może warto zapytać o skalę przemysłowych połowów śledzia i szprota. Może warto zapytać, ile ryb możemy wyciągnąć z podstawy łańcucha pokarmowego, nie wpływając na cały ekosystem. Może warto wreszcie dostrzec różnicę pomiędzy wielkim trawlerem prowadzącym przemysłowe połowy pelagiczne a małą łodzią, która rano wychodzi z Darłowa, Helu, Jastarni czy Kuźnicy i po kilku godzinach wraca do portu.

Dzisiaj ciężar regulacji coraz bardziej spada również na tych najmniejszych. Każda jednostka poniżej 12 m ma zostać wyposażona w urządzenie z aplikacją, która pozwoli śledzić jej ruch. Co więcej, tutaj nawet Unia daje więcej czasu. Obowiązek lokalizacji jednostek poniżej 12 m wynikający z nowych przepisów unijnych ma wobec nich zastosowanie od 10 stycznia 2028 r., a polski projekt chce wprowadzić taki obowiązek wcześniej. A dla części jednostek poniżej 9 m przepisy unijne pozwalają stosować zwolnienie aż do końca 2029 r. Polski rząd z tej możliwości nie korzysta. I tutaj zasadniczo różnimy się w myśleniu o rybołówstwie. My chcemy chronić Bałtyk, ale chcemy też chronić polskich rybaków. Kontrola powinna być proporcjonalna do skali działalności i rzeczywistego ryzyka. Małe rybołówstwo przybrzeżne powinno mieć proste zasady, minimum biurokracji i możliwość normalnej pracy. A im większa skala połowów, tym większe wymagania dotyczące monitoringu, ważenia, raportowania i kontroli. Największej uwagi wymagają połowy przemysłowe, szczególnie wtedy, kiedy dotyczą śledzia i szprota, czyli gatunków mających znaczenie dla całego ekosystemu Bałtyku.

Ale potrzebujemy czegoś jeszcze. Potrzebujemy odwagi, żeby zakwestionować sam kierunek wspólnej polityki rybołówstwa. Bo przez lata ograniczano połowy, redukowano flotę i wypłacano rekompensaty, a Bałtyk od tego nie wyzdrowiał. A teraz chcą nam powiedzieć, że rozwiązaniem będzie jeszcze dokładniejsze śledzenie rybaka. Nie, nie chcemy polityki, która najpierw zabiera rybakowi możliwość łowienia, później płaci mu za to, żeby nie łowił, a na końcu zakłada mu kamerę, żeby sprawdzić, czy na pewno nie łowi. Potrzebujemy polityki, która odbuduje zasoby Bałtyku i pozwoli przetrwać polskiemu rybołówstwu. Do tego potrzebna jest głęboka zmiana wspólnej polityki rybołówstwa (Dzwonek) Unii Europejskiej zamiast bezrefleksyjnego jej wprowadzania w Polsce. I to o taką zmianę wspólnej polityki rybołówstwa Polska powinna walczyć. Dziękuję.

W tej sprawie

Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o rybołówstwie morskim oraz ustawy o organizacji rynku rybnego (druki nr 2999, 3115)

Miasta w tym wystąpieniu: HelJastarnia

Zapis w stenogramie Sejmu (otwiera się w nowej karcie)Transmisja (ok. godz. 15:15) (otwiera się w nowej karcie)

Skąd są te dane?

Źródło: System Informacyjny Sejmu, stan danych: 13.10.2026 09:05

Zdjęcie: fot. Kancelaria Sejmu